myśli niewypowiedziane czasem ....

jest

niedziela, 20 grudnia 2009
Przy wigilijnym stole,
Łamiąc opłatek święty,
Pomnijcie, że dzień ten radosny
W miłości jest poczęty;

Że jak mówi wam wszystkim
Dawne, odwieczne orędzie,
Z pierwszą na niebie gwiazdą
Bóg w waszym domu zasiędzie.

Sercem go przyjąć gorącym,
Na ścieżaj otworzyć wrota -
- Oto co czynić wam każe
Miłość, największa cnota.

Jan Kasprowicz


Radosnych i spokojnych Świat oraz wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku!!!
21:39, n-alle , jest
Link Komentarze (2) »
środa, 22 kwietnia 2009
... czyli Narodowy Test z Języka Polskiego. Hmmm... zrobiłam i początkowo się podłamałam, bo uważam się za osobę, która mówi poprawną polszczyzną, a tu 70%. Dziś jednak pocieszyła mnie koleżanka, która jest polonistką i zawodowo ma do czynienia z językiem polskim - jej wynik 72,5%, więc chyba moje 70 , to jeszcze nie tak źle :))
12:46, n-alle , jest
Link Komentarze (5) »
wtorek, 21 kwietnia 2009

 ... jak zwykle jestem mało kreatywna i nie mam pomysłu na tytuł.

 Wyjazd sie zbliża, a mnie dopadło zapalenie zatok. Wrrr... Siedzę w domu i się kuruję. Trochę chyba, to zasługa piątkowego koncertu. Trzy godziny w niemiłosiernie zimnym kościele. Ale warto było.

A propos wyjazdu, to dostałam program i nieco mi mina zrzedła. Od rana do wieczora zajęcia z przerwa obiadowa i dwoma kawowymi, a jedyną przewidywaną atrakcją jest kolacja w formie ogniska. Eh, żegnajcie marzenia o "wielkiej kuli" - tej ze zdjęcia, nawet nie będzie kiedy :(. Poza tym, jeżeli nagle się nie ociepli, to chyba za długie to ognisko nie będzie, bo nie wytrzymamy.

wtorek, 14 kwietnia 2009

Miała być, ale jakoś nie wychodzi.

Człek odwykł zupełnie od blogowania, aczas pędzi jak szalony.
Studia zainaugurowane, trochę, chyba to nie to, cze3go oczekiwałam, ale ogólnie ciekawie, więc się cieszę. Następny zjazd jest wyjazdowy, w Białoogórze, ciekawe jakie atrakcje nam tam zafundują. Ogladałam stronkę ośrodka, są konie, loty balonem, ale najbardziej kręciłoby mnie takie coś:

może się uda???

Święta bez rewelacji, spędzone u rodziny męża.
A jutro do pracy, eh nie chce mi się, bo z nosa mi leci na potęgę i żadne cirrusy czy gripexy nie działają, no ale nie pójdę przecież na zwolnienie z powodu kataru.

Dziś korzystając z dnia wolnego pojechałąm po bilety i w piątek wybieram się na koncert:
O Aniołach innym razem... koncert dla Jacka Kaczmarskiego w rocznicę śmierci.

Uwielbiam takie klimaty, a wystąpią:

Przemysław Gintrowski
Antonina Krzysztoń
Patrycja Volny-Kaczmarska
Mirosław Hrynkiewicz
Tolek Muracki
Mirosław Czyżykiewicz
Andrzej Garczarek
Eliza Banasik
Łukasz Majewski
Jacek Kleyff
Kwartet ProForma

na pewno będzie super.


A,  zapomniałam, zakupiłam książkę Allena - GTD, powoli czytam i póki co, mentalnie przygotowuję się na rewolucję w moim życiu...
15:02, n-alle , jest
Link Komentarze (7) »
środa, 25 marca 2009

Dziś ponoć już 4 dzień wiosny, a nie wygląda.  W nocy sypnęło sniegiem i to porządnie. Takiego sniegu nie widzielismy tu zimą. Efekt - paraliż komunikacyjny. Stałam w korku 2 h i wrócilam do domu. Niw było sensu dalej jechać. Eh, zima jak zwykle zaskoczyla drogowców. Za to krajobraz był bajkowy, takiej zimy, to życzyłabym sobie na Boże Narodzenie, a nie w marcu. Cóz przymusowy urlop, może to i dobrze, będę miała chwilę na ogarnięcie w domu i ugotowanie porządnego obiadu....

 

Tak wyglądało moje osiedle jeszcze o 9.00 rano:

13:04, n-alle , jest
Link Komentarze (3) »
piątek, 20 marca 2009

Hmmm, coraz bardziej ciągnie mnie, żeby znowu zacząć pisać, ale jeszcze nie wiem, czy to nie słomiany zapał.

Póki co, melduję, że wzorem Flo, idę na następne studia. tym razem grafika i multimedia. nie wiem skąd wezmę na nie czas, ale 13 zjazdów, to w sumie nie tak dużo. Może się uda...

13:49, n-alle , jest
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 10 marca 2008
... żyję, do ulubionych zaglądam, ale cierpię na brak czasu, a przede wszystkim weny.
14:32, n-alle , jest
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 24 grudnia 2007

Wszystkim moim bloxowym przyjaciołom, z przeprosinami, że być może nie do wszystkich dotarły świateczne maile, bo kartki tradycyjne nie dotarły na pewno (leżą sobie na półeczce i czekają na następny rok) życzę: radosnych, ciepłych, rodzinnych Świąt.

 siedząca jeszcze w pracy n-alle

 

13:03, n-alle , jest
Link Komentarze (4) »
środa, 07 listopada 2007

Za oknem szaro, ponuro, siąpi deszcz...

W pracy, też jakoś tak nijako, marazm. Głowę mi rozsadza - migrena? (migreny, to maja damy, a ja damą przecież nie jestem;-)) Dzień ciężki, bo długi, po pracy czeka mnie jeszcze wywiadówka, wiec do domu wrócę pewnie ok. 19.00, a tak mi się teraz marzy ciepłe łóżeczko i dobra książka.

Ale właściwie nie o tym miałam pisać. Jest taki portal nasza-klasa.pl , w którym rejestrują się ludzie z całej Polski, można wpisać się do szkoły, do której się chodziło, odnaleźć dawnych znajomych, przyjaciół. I wiecie co?, zdarzyła się rzecz niesamowita. Odnalazła mnie tam koleżanka, którą poznałam na obozie, chyba po II klasie LO, potem przez kilka lat pisałyśmy tasiemcowe listy do siebie, ale kontakt się urwał kiedy zaczęłam studiować. Ona wyjechała do Niemiec i przez ok. 20 lat nie było żadnych wieści od niej. I teraz mnie znalazła.

Poza tym znalazłam tam swoją ogólniakową miłość:), hehehe, i jeszcze kilka osób, które widziałam ostatnio chyba po maturze. Wspomnienia zamieszczone na tamtejszym forum zmobilizowały mnie do znalezienia pamiętnika z drugiej klasy liceum. ło matko, cóż ja tam wypisywałam, całe moje życie kręciło się wokół jednego tematu - "Grzesiek", zobaczę go w weekend, czy nie, przyjedzie z Gdańska, czy nie przyjedzie. Muszę dodać, że wtedy nie znałam go osobiście, była to tylko wielka, niespełniona, wyimaginowana miłość, o której on zresztą wiedział. Snułam się więc w weekendy gdzieś w okolicach jego bloku, chodziłam na wszelkie szkolne imprezy organizowane w harcówce, bo tam zdarzało mu się bywać. Ech, miałam wtedy niespełna 16 lat i zielono w głowie, a mimo wszystko muszę stwierdzić, że gdyby nie owa "wielka miłość", to być może wcale nie wylądowałabym na Politechnice Gdańskiej, być może nie poznałabym w związku z tym obecnego mojego męża, być może mieszkałabym nadal w Słupsku. I tak sobie ostatnio wspominam i chyba troszkę mi żal tamtych "szczawięcych" lat...

PS. Dziękuję wszystkim, którzy mnie tu odwiedzają , a w szczególności "czarownicom", które nawet slady po sobie zostawiają ;-)

11:29, n-alle , jest
Link Komentarze (7) »
piątek, 12 października 2007

Blog, jak widać, umarł śmiercią naturalną.
Nie daję rady.
Po prostu czasu brak mi na wszystko.
A w nielicznych momentach, kiedy mam chwilę wolnego, po 8h siedzenia przed monitorem (w pracy), po prostu nie mam ochoty nawet włączyć komputera, a co dopiero pisać.
Staram się śledzić Wasze wpisy, choć nie robię tego tak często jak kiedyś, czasem mi przykro, że jakieś drzwi się przede mną zamykają, ale trudno - dobijać się nie będę.

Trudno mi w jednym krótkim wpisie opisać kilka miesięcy mojego zycia. Tak więc w skrócie:

  • jedno dziecko dostało się na studia, drugie do liceum (kierunki zgodne z ich oczekiwaniami)
  • pracuję nadal - umowę mam do 31.08.2008
  • mąż - naukowiec skończył z wyróżnieniem MBA - wczoraj odebrał dyplom
  • wakacje w tym roku były bez wyjazdów - powód brak mojego urlopu
  • zmiana kolorystyki bloga związana jest z tragiczną śmiercią mojego wujka (a właściwie bardziej kuzyna - lat47), po której jakoś nie mogę dojść do siebie
  • spotykają mnie różne dziwne rzeczy: np. wykoleił się pociąg, którym miałam wracać z pogrzebu z Wałbrzycha, gubię dokumenty itp...
  • jestem przemęczona na maxa i najchętniej wzięłabym ze 3 dni urlopu (co teraz nie jest możliwe, bo wdrażamy nowy system) i całe 3 dni przespała
  • 19 października idę na bankiet z okazji 20-lecia firmy, w 4 gwiazdkowym hotelu i nie mam się w co ubrać

I to by w skrócie było na tyle.

Wybaczcie, że nie piszę, ale proszę zrozumcie i nie zamykajcie przede mną drzwi...

 

Wasza padająca na pyszczek (nawet red bull nie pomaga)

n-alle

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7